**Epizod 2 Sygnał z PLANETARIUM w Szczecinie**

1. Zwykła noc, niezwykli ludzie

Granatowa kopuła pomrukiwała lekkimi refleksami gwiazd. Na dyżur przyszła stażystka Ida Lewicka, studentka pierwszego roku, najmłodsza w nocnym zespole dyżurnym, z oczami czujnymi, jakby widziały więcej. Jak zwykle miała przygotować dane przysłane z teleskopów światowych. Dostarczane pakiety danych obserwacyjnych były wynikiem realizacji umów w ramach wymiany informacji naukowych. Na dyżur zjawił się Tom Felix, doktorant, geek techniczny, mówił szybciej niż myślał oraz dr Lena Ratajczak, prowadząca nurt astrobiologiczny – cięty język, błyszczące oczy.

Zaalarmowany Prof. Mikołaj Kasperski — mózg zespołu, doświadczony kosmolog,
— był już wcześniej. Człowiek o intuicji drapieżnika, cierpliwości lodowca. Pozostał na noc nadprogramowo, ze względu na wagę tego co zaczęło się dziać. Nocnemu zespołowi przypadło właśni zmierzyć się
— z jak się okazało ekscytującym alertem wygenerowanym w ostatnich danych.

Pakiet do nocnej analizy był przesłany rutynowo.

Był po wstępnej automatycznej analizie ostatniej światowej sesji obserwacyjnej.
Oprócz alertu, nie było jeszcze skwalifikowania jakiś szczególnych ocen. 


Dyżur, mimo alertu, zaczęto od rutynowego przejrzenia harmonogramu prac wygenerowanego częściowo przez system, częściowo przez Idę. Tym razem przegląd zadań przeszedł jakoś nienaturalnie szybko, bez zbędnych ceregieli. Zespół niezwłocznie zajął się rzekomo „drobnym alertem” z systemów strumieni świata dla obiektu o nazwie:

 
3I/ATLAS

Na ekranach terminali i na kopule planetarium wyświetliły się już częściowo uporządkowane, świeżo otrzymane dane. Nad zespołem zawisła najświeższa „sensacja” o sygnałach / impulsach z nowo zaobserwowanego obiektu.

Ida i Tom, jak nigdy,odpuścili sobie rutynowezajmowanie się sobą i razem z pozostałymi, zwrócili zainteresowanie na alert jaki pojawił się przy wstępnej automatycznej ocenie danych. Fałszywe alerty bywały już wcześniej.
Obecny, na pierwszy rzut oka nie był jakoś szczególnie sensacyjny… z jednym wyjątkiem i znakiem zapytania.
Tym razem, już na początku intuicyjnie zaczęli wyczuwać, że jest coś inaczej, że może to być…

obiekt międzygwiezdny!

Z niecierpliwością bez zbędnej zwłoki przeszli do „analizy sensacji”, która wpadła im na początek dyżuru:

— Zobaczcie… to się układa — zagadnęła Ida,
jej głos był jednak bardziej zdziwiony niż zaniepokojony.

Na ekranie, jasność sygnału zmieniała się w sposób
zbyt regularny,
zbyt rytmiczny.

Nie był to „normalny” chaos, do którego przywykli już dawno.
Nie była to też prosta powtarzalność, jaką mają pulsary.
Sygnał z 3I/ATLAS… „jakby oddychał”.
Sekwencja trwała:
za mało, za krótko, by naśladować naturalne cykle,
zbyt dużo, zbyt długo, by być przypadkowym błyskiem, impulsem, sygnałem.

Coś było rzeczywiście niecodziennie inaczej

Podekscytowani zaczęli prawie, że w biegu wymianę opinii.
Byli przecież nie tylko naukowcami, ale przede wszystkim pasjonatami kosmologii i astrobiologii.
Uznali bez wahania, że ich wstępna ocena,
sformułowana w jednym z najnowszych planetariów na świecie,
należącym do Uniwersytetu Szczecińskiego,
jest wyjątkowa jak nigdy dotąd!
Uznali, że to co jawi im się przed oczami, może być
— tą anomalią na którą czeka się latami…
i której nikt z nich dotąd nie doświadczył:

Prawdopodobnie zwykłe odbicie fluktuacji słonecznych — mruknął trochę prowokacyjnie profesor,
poprawiając okulary…
— Chyba że to coś innego — Lena uniosła brew.
Tom sapnął:
— Jeśli miałbym złotówkę za każdą „anomalię”, która okazała się błędem…
— To miałbyś może trzy złote — parsknęła Ida.

Śmiech odbił się od kopuły kuli — wiedzieli już, że przesłany im
i analizowany właśnie sygnał świetlny z obiektu 3I/ATLAS
jest dopiero trzecim zaobserwowanym przypadkiem obiektu
spoza naszego układu gwiezdnego,
w całej historii obserwacji… na świecie.

Zaczęli nocną sesję od analizy obiektu, który mógł być tym razem…
czymś, co nie koniecznie musiałoby być kometą!

Na ekranie pojawiła się trajektoria obiektu 3I/ATLAS z orbitą Ziemi i Słońcem w jej centrum.
Ida wyraźnie skrzywiła się, pozostali wymienili porozumiewawcze spojrzenia.
— Uwaga… będzie wykład — rzucił ostrzegawczo Tom, kierując znaczące spojrzenie w stronę Idy.
— Ten wykres zakłamuje wyobraźnię
— rzuciła pewna siebie Ida.

Często wrzucała podobne uwagi, znane aż nadto pozostałym, zawsze dotyczyły potrzeby dbania o precyzję. Spodziewając się uproszczonego obrazu sytuacji z obiektem 3I/ATLAS, tym razem przygotowała wprowadzoną wcześniej do systemu porcję uzupełniającej wiedzy. Pojawiały się przygotowane przez nią wymiary trzech kluczowych obiektów. Dane były inne niż wynikało z ilustracji. Ilustracja nie odzwierciedlała rzeczywistych proporcji obiektów.



Sytuacja 3I/Atlas przed największym zbliżeniem do Słońca.

  • Średnica Ziemi                          ≈ 12 742 km,
  • średnica Słońca                        1 392 000 km,
  • odległość Ziemia–Słońce      ≈ 149 597 870 km.

Przygotowany przez Idę zestaw danych uzupełniał ilustrację. Nie zaprzeczał przedstawianej sytuacji. Jednak przy zmniejszeniu wielkości Ziemi do wielkości około 2 mm cały rysunek musiałby mieć kilkadziesiąt metrów aby były zachowane proporcje odległości między Ziemią Słońcem i 3I/Atlas.

2. Na tropie pierwszej podejrzanej anomalii — coś się nie zgadza

Projektor znowu „kliknął”.
Na ekranie pojawiła się sekwencja jasności komety.

(klik… klik… klik…)
Trzy piknięcia powtarzały się cyklicznie w równych odstępach.

Tom zamarł.

— To nie… nie powinno być takie równe — wyszeptał.

Profesor podszedł bliżej.

— Co to jest? Jaki to ma okres sygnału?

Tom szybko wklepał polecenie.

Na ekranie pojawiła się liczba:

696 sekund

— Dlaczego 696 sekund? — zapytała Ida.
— Bo to liczba… „czysta”.
— Łatwo podzielna. Idealna do
zakodowaniaproporcji — odpowiedział profesor.
— Czyli ktoś chciał, żebyśmy to znaleźli — powiedziała Lena.

Nikt jej nie poprawił. Wszyscy wiedzieli, że właśnie dzisiaj
właśnie teraz przekraczają granicę.
Lena ścisnęła palce na poręczy fotela.

11 minut i 36 sekund — tyle trwała sekwencja sygnału powtarzanego cyklicznie.

Nie o sekundę mniej, nie o uderzenie serca więcej.
Wszechświat nie działa z taką precyzją,

— chyba że ktoś mu każe.

Na sygnał nałożona była modulacja:
Trzy wyraźne segmenty w sygnale,
powtarzane w równym rytmie.

W kuli zrobiło się dziwnie chłodno.

— O nie…
Ida spojrzała na nich szeroko otwartymi oczami.
— Czy to nie jest… za idealne?

3. Podział — ma sens matematyczny

Profesor — jak dowódca na froncie wydał „rozkaz” do dowódcy artylerii nieodwołalnie

— Tom. Wydziel te trzy segmenty z sygnału i zobacz na wszelki wypadek ich proporcje.

300 : 260 : 136 pięć minut : cztery minuty dwadzieścia sekund : dwie minuty piętnaście sekund

Sygnał/Impuls trwał 696 sekund – 11 minut 36 sekund


Nie było w tych cyklicznych impulsach i w ich trzech sekwencjach
— Nic logicznego.

— Żadnej sensacji.

Nic, oprócz równego czasu 696 sekund sygnału
o trzech stałych — ale różnych sekwencjach
,

wyglądały na przypadkowe, nie powiązane z sobą.

Strumień światła zmodulowany w trzech przedziałach czasowych pozostawał

raczej w trochę dziwnych proporcjach sekundowych niepodobnych do niczego,

jak abstrakcja… bez jakiegokolwiek sensu!

Zapadła cisza z nutą rozczarowania. Sygnał nic sobą nie znaczył. Szybko zaczął pryskać czar i ekscytacja.

— Tom sięgnął po kalkulator naukowy… szybko zrezygnował zniechęcony liczeniem na gorąco.

Ręcznie nie dało się nic sensownego wyłuskać z trzech liczb.

Profesor Kasperski wpatrywał się w dane…
i zdecydowanym tonem, z wzrokiem „dowódcy”, spojrzał na Toma i wydał „rozkaz”!


—  Wrzuć je do systemu, może znajdzie coś sensownego i wspólnego dla tych trzech liczb i całego sygnału.
W mgnieniu oka na ekranach terminali i na kopule planetarium, pojawiło się zestawienie w arkuszu kalkulacyjnym:

System wyświetlił wynik…

95,653062

Nastała pauza…

ekranowa…
kursor zatrzymał się…

migał… jakby bał się, przejść do następnej linii…

Na twarzach wszystkich pojawiło się  rozczarowanie…

większe od wszystkich ekscytacji razem wziętych, jakie kiedykolwiek pojawiły się w planetarium.
Ból rozczarowania, to mocna rzecz.

porywczy Tom podniósł powoli dłoń nad klawiaturę…
jakby chciał naładować dłoń mocą wszystkich ENTERÓW świata

z grymasem na twarzy
z przekleństwem w oczach…

skierował palec w kierunku klawisza ENTER… nie wcisną … uderzył!

Na ekranie pojawiły się natychmiast trzy liczby:

3,14 : 2,72 : 1,41

Minęła wieczność… błyskawiczna…

I system wrzucił z siebie potwierdzenie… proporcji OBCYCH

π : e : √2

Nastąpił wybuch…

Ludzkości…

która jeszcze o tym nie wiedziała!

Nastała taka cisza, że Ida mogła przysiąc, iż słyszy bicie własnego serca.

Kula planetarium, zawieszona między kondygnacjami, niczym oko obserwujące Wszechświata,

zdawała się na moment unosić wyżej… jakby wiedziała,
że właśnie stała się miejscem jednego z najważniejszych odkryć w historii Ziemi
.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *